I po walcu: 'simklock' na palcu

04.12.2010
No cóż, najpierw miało to być wiosną, tak gdzieś około września 2011... Lecz w sposób mi nieznany wrzesień przoszedł w zmiany - MRAJ zastąpł jego miejsce.
Finalnie żywot kawalera skończyłem w listopadzie!
Topór kawalerski w piwniczne szmaty zawinięty, a na palec 'simklock' wciśnięty.

Zostaje tylko cytować Makuszyńskiego:
„Lotnik, pan Scipio del Campo - dziwacznie odziany, chłop przystojny i na gębie groźny, ze sławą mołojecką w Warszawie zdobytą.”
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Skok z spadochronem

17.11.2009
Najciekawszym zdjęciem jest w tej galerii zdjecie na którym widać eskortowany samolot. Nie wiem jakie to samoloty, lecz wyraźnie widać ze jeden z nich jest 4 silnikowy a drugi 2 silnikowy (widać to po śladzie lodowym za samolotami). Dodatkowo powiem, że wyleciały z Białorusi około g. 16.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Wakacje w Brennie

16.11.2009
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Urlop

10.07.2009
Czas się pobyczyć nad jeziorem. Ież to się trzeba natrudzić, żeby się urwać od świata i przez kilka dni być w zapomnieniu - wie tylko ten co tego chce.

I jeszcze kilka szowinistycznych prawd:

Kobiety nie można zmienić. Można zmienić kobietę, ale to niczego nie zmienia

Jeśli laska ma króciutką spódniczkę, to facetowi wisi czy jej torebka pasuje do butów

Ziewając mężczyzna pokazuje swoje złe wychowanie, kobieta swoje możliwości

Jeśli zaprosiłeś dziewczynę do tańca, a ona się zgodziła, to się tak nie ciesz. Najpierw będziesz jednak musiał z nią zatańczyć

Kobieta, która przynosi rankiem piwko na kaca, jest nie tylko mądra, ale i piękna!

jeżeli spotkałeś kobietę swoich marzeń, to o pozostałych marzeniach możesz śmiało zapomnieć

Długo myślałem, co to takiego 90x60x90. Okazało się, że 486000

Kobieca definicja słowa "już" zawsze zawiera zwrot "jeszcze tylko..."

Kobietę znacznie łatwiej rozebrać wbrew jej woli, niż ubrać zgodnie z jej życzeniem

Niekiedy kobieta traktuje faceta jak budzik. Najpierw go nakręci, ale skończyć nie da

Narzeczeństwo to powolny proces wpadania mężczyzny w delikatne kobiece łapy

Biust - ozdoba czy ciężar? Gdyby ozdoba - kobiety nosiłyby go na wierzchu, gdyby ciężar - na plecach

Kobiety mają dwa rodzaje pretensji: - nie ma co na siebie włożyć, - za mało miejsca w szafie.

Gdy mężczyźnie źle - szuka żony..

Gdy mężczyźnie dobrze - żona jego szuka.

Jaka jest różnica między mężczyzną a kobietą? Kobieta wymaga wszystkiego od jednego mężczyzny, a mężczyzna wymaga jednego od wszystkich kobiet
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Machloje

09.07.2009
Jak wygląda nadużycie, defraudacja, przekroczenie uprawnień? Proste, a nawet prostsze. Wystarczy, że znajdzie się kilka nieodpowiedzialnych osób, które nie mają pojęcia o prawach i obowiązkach jakie na nich spoczywają, a do tego wejdą z kimś w spór, na którym cierpią ambicje poszczególnych typków. Pewna grupa niespełnionych ludzi weszła w niezrozumiały spór z właścicielem lokalu usługowego. Teoretycznie doszło do konfliktu interesów, a praktycznie o zemstę na właścicielu lokalu usługowego.

Zemstę? Za co?

Może za to, że piesek zdechł, a może za to, że człowiek miał na tyle odwagi że się odezwał w obronie własnego interesu wyrażając sprzeciw (choć może nie koniecznie w najwłaściwszy sposób)? Niestety przeciw niemu stanął stary ubecki aparat złożony z ludzi niewyrosłych z podwórkowej dziecinady rzucającej w siebie grudkami psiego gówna z piaskownicy.

W tym szale prześcigania się we wspólnej złośliwości zmarło kilka elektrozaczepów w furtkach, a samo polowanie na mordercę elelktrozaczepów kosztowało jakieś 500zł. Kupiono kamerę, ta niestety po polowaniu zniknęła :( A kasa? Kasa to nie problem - jelenie zapłacą"w imię wyżsyzch celów! wysoki sądzie...

No OK, niech będzie, niech sobie kręcą nawet i ruchanie pudli na trawniku, ale za przeproszeniem: dlaczego zakurwamoje pieniądze? Jakbym chciał dofiansowywać nowego Roco Siffredi albo domorosłego Spildenberga a'la Gejcfińscy - to bym poszedł do kina albo włączył "Z kamerą wśród Polaków"!

Podsumowując: jak sie dopchasz to se popchasz.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Baba z wozu - czy koniom lżej?

22.05.2009
                                                      Czuję się jak koń.
Jak koń zajebany żwirem na siedemnastowiecznym trakcie biebrzańskim.

Ale jeszcze tyci, jeszcze trochę i znów będę polegiwał w pierzynach, i pomoczę się w jeziorze.

Lato - nie bądź szmatą, sypnij słońcem, ja chcę skwaru w końcu!

Lipiec pod znakiem jeziornym. Będę się byczył, wysypię brzucho na słońce, wytopię wałki na słońcu, odkuję ostatnie dwa miesiące.
  
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Znów. Znów niewinny w łeb oberwał

18.06.2009
Jechałem samochodem gdy odkręciła się osłona pod silnikiem. Dyndała wredziula na wietrze i nie pozwalała jechać szybciej niż 60-70km/h.
Niby dobrze, ale ja jechałem krajową 8! I co chwilę słyszałem TRRR, TRRR, TRRRR
To pas boczny wymalowany na asfalcie - przypominał mi, prowadzę: TRRRR - wstawaj! TRRRR - nie śpij! TRRR.
Ale ja kurna jego asfaltowa mać nie śpię! Ani mi to w głowie! Osłona mi się łodkręciła! I szoruje.

Jakże ciężko jest jechać po takiej drodze z taką prędkością, kiedy co kilka sekund jakiś niecierpliwy dupek siada ci na zderzaku i naciera. Człowiek robi się niecierpliwy, nerwowy TRRR, TRRRR szału można dostać..
Aż w pewnym momencie, zaczyna obojętnieć, zaczyna mieć wszystko w dupie i przestaje jechać poboczem.
Cieszy się tym spokojem, ciszą, tym że nie ma już tego TRRR i podziwia widoki przez okienko. Otwarte okienko.
Bo co innego robić, kiedy się trzeba wlec 60km/h! W nosie dłubać?
Nie - bo niebezpieczne i dziura się powiększa.

No to jedziemy 6 dyszek na godzinkę, łokietek za okienkiem. Ciepło jest, więc łokietek można wysunąć, śmiało.
Kręcimy główką: dziubek w lewo, dziubek w prawo, trawka, łączka - jest pięknie, po prostu pięknie
A do domu jeszcze 30 kilokurwametrów.. "BU BUUUUU BUUUUUU (klakson) Zjedź kurwa na pobocze baranie, jak się boisz jechać szybciej!"
O złamas, o ścierwo spod płota - przez okno do mnie krzyknął! Pieprzona osłona. O nie! Następnemu nie daruję.

Nie czekałem długo. Wyprzedziło mnie z 10 TIR'ów, i z 50 innych szmelców. I pojawił się kandydat od zjebki.
Widziałem go już w lusterku jak okno uchyla przymierzając się do wyprzedzania. Kiedy zaczął się ze mną zrównywać, kiedy jakaś laska z bocznego siedzenia już zaczynała usta otwierać, wykazałem się lepszym refleksem.
Ha! szybki byłem.

Zdążyłem wywalić w jej kierunku paluch środkowy, zanim zdążyła skończyć swoje "Co ro.." i wypaliłem jeszcze przez otwarte okno "Wal się kurwo!". Na co ona dokończyła swoją wypowiedź: "Ooosłona ci się odkręciła"..

Dalej jechałem już poboczem TRRRRR, TRRRRRRRRRR, TRRRRRRRRR, TRRRRRRR
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Ughhhhhh

18.06.2009
Megan Fox Megan Fox
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Długi weekend w małopolsce

22.05.2009
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Kontener na śmieci, rodziawiony jak pelikan
co zdechłego śledzia się nałykał

06.05.2009
Ależ dziś jest nuda, aż sie żygać chce. I w pracy jeszcze pracować trzeba :(
Podłubałbym w nosie, ale nawet tego mi się nie chce, a poza tym szkoda mi swojego, to niebezpieczne. A jeszcze kozę znajdę i co wtedy?
Gdzie ją wypasać? Bo przecież nie na krześle, siedzę na nim. Na dywan też jej nie pstryknę, bo chuj wie gdzie poleci, a nie daj Boże jeszcze by się do ściany przykleiła.
Aaa niech zdycha. Jak brak fluka w nosie, to koza sama zdechnie i się wyłuszczy.

Ostatnio moi kochani zarządzający budynkiem postanowili na siłę uczyć segregacji śmieci. Zabrali jeden kontener i postawili dwa - na plastik i papier.
I co? I gówno. Skoro teraz jest tylko jeden śmietnik to się wszystko z niego wypierdala i muchy mają co żreć.

Aaa tak - wypaśne mendy tam fruwają. Jakby kto nieuważny podszedł to i pogryźć mogą.
Już raz widziałem jak jednego gościa co przechodził obok wciągnęło do środka, do kontera. Jak go szarpneły, pociągnęły muszyska dzikie, to aż w pas zgięty zawisł na kontenerze. I tylko nogi spod klapy dygotały.
Szarpał się biedaczek, szamotał, śmieci fruwały i co i raz jakaś reklamówa do łap się przyklejała ze szkłem, albo z tymi no, puszkami po browcach.
Musiął się nieszczęśnik namęczyć zanim muchy mu odpusciły, bo rozpierdziel zrobił taki jakby się co najmniej pelikan zżygał.

Na dziś przyznaję zarządowi "Złoty Móżdżek" za pomysłowość, gotowość do wyprzedzania naszych czasów i trzewienie praktyki segregowania syfu. No bo co? Przecież my Polacy, dojżeliśmy już do tego żeby urządzić w naszych 20 metrowych 'apartamentach' domowe centra do rozbiórki śmieci. Przecież wszyscy, aż się palimy, żeby wyjebać na złom kuchenki gazowe czy zlewozmywaki i postawić w ich miejsce kubły na papier, plastik, podpaski, szkło....

A tak swoją drogą to gdzie wywalać prezerwatywy z odpadem biologicznym?
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

A słup jak dupa

21.04.2009
Rozmawiam tylko z tymi co chcą mnie słuchać, a nie z tymi co nie. Bo po co mówić do słupa, skoro słup jak dupa i tak swoje wie.



--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

No i przyszła W i o s n a - suczka świetlista i radosna

20.04.2009
Trawy kiełkują, drzewa zielonym się rysują, i ptaki... ptaki znów mi na maskę srają z drzewa.
Jest pięknie, tak pięknie, i tylko to gówno na masce tak szybko zasycha...

Lubię ten czas wzmożonego ryzyka kontuzji szyjnych.
Bo jak tu się nie nabawić skrętu szyji, kiedy na ulicach odtłuszczone boczki już widać, kiedy pępki się wietrzą,
i niemal słychać jak jeże resztkami futer szeleszczą?

Pośród tego wszystkiego, można jednak znaleźć parę rodzynek, od których nawet sranie przechodzi.
To ludzie "spiżdżeni" życiem (swoją drogą ciekawe określenie, aż żal, że nie moje). Miałem wczoraj okazję poznać drugą w swoim życiu osobę tak spiżdżoną, że aż kret w dupie więznie. Jak to możliwe by 30 letni facet czy dziewczyna na początku swojej drogi miał minę kota srającego na pustyni z wieczną pretensją do świata, że piach się w dupe wdziera?
A kto im kazał jechać na pustynię? Czy ktoś zabraniał kupczenia między listki lawendowe?

Sraczka czy istnienie w zatwardzeniu? Jedno rzadkie jak przypływ na Wiśle, drugie zatwardziałe skwarki na włosach przy dupie. Dzięki Bogu po innej toczę się ziemi, a grunt na przyszłość to trzymać się od zawietrznej.

"On'a robbi lod a'mur" - ze śpiewem na ustach, ululany winem opuszczałem House Club. Wspaniały klimat i doborowe towarzystwo - doskonała recepta na wiosenne wieczory. 0, słownie: 'zero' pretensji i jeden cel - śmiać się i ululać. Aga, Janek - dzięki i do następnego Vino de mesa :)

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Ostatni podryg zimowy

16.04.2009

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Kryzys jeszcze nie nadszedł.

27.02.2009
Mamy zajebiste szczęście bo do nas kryzys jeszcze nie doszedł. Mówi się o zastojach, kłopotach, braku zleceń i zamówień, ale mimo wszystko nic się jeszcze nie dzieje. Wciąż możemy spokojnie wyglądać przez okna bez obawy ze spadający sąsiad urwie nam łeb. Tory kolejowe nie spływają jeszcze krwią, na chodnikach trup się nie ściele, a na rynku usług nie pojawili się "Sprzątacze wyspecjalizowani" zajmujący się zbieraniem mózgów ze ścian, sufitów, czy myciem zakrwawionych chodników.

Widać nasi rodzimi biznesmeni mają twarde jaja i spore pokłady gotówki wyrobionej latami na płaceniu minimalnej krajowej. Dziś jeszcze hardzi, mocni i dostojni, a za miesiąc lub dwa wzorem Litwy, policja i windykatorzy za wszarz na skrzyżowaniach powyciągają ich z tych Cayene'ek, Tuareq'ow, i innego ogromniastego badziewia.

A ja czekam. Czekam na kilka spektakularnie przelatujących ciał polskiego biznesu. Czekam na te zabryzgane mózgowiną zdjęcia w tvn24 i tą fałszywą konsternację dziennikarzy pokazujących przesrany los bankrutów. W końcu czekam na licytacje i wielkie upadki, bo dopóki rynek się nie wyrżnie, dopóty kryzys będzie trwał.

Wkurwiają mnie pejsy zza oceanu. Wywołali ten kryzys i za grosz się miękkie chujce nie poczuwają do odpowiedzialności. Na pytanie:
"Dalczego wasze karty kredytowe (Citi Bank) są oprocentowane na 24%, czy nie możecie zmniejszyć na 9%?"
Odpowiadają z nieukrywaną bezczelnością:
"Ale my w tym roku jeszcze nie podnosiliśmy oprocentowania!"
Kij im w oko - znacjonalizują Citi i na siłę obniżą oprocentowania, bo inaczej to się amerykusie posrają na licytacjach majątków.

Nasze rodzime pejsy wcale nie są gorsze. Przez rok naganiali przyszłych samobójców, na opcje walutowe, CRIS'y, a dziś mówią: "To nie my, to nie nasza ręka!"
Ale jest jeszcze Waldek, Waldek Pawlak - on zrobi porządek i ja mu przyklaskuję, bo kiedy sobie pomyślę o tych minimalnych krajowych, kiedy je odniosę do innych krajów UE - to nóż w kieszeni mi się otwiera, a na język spływa: Giń świnio!

Dziś wyczytałem jak to Dom Development chwalił się marżą w wysokości 36,7% !!
!@!$##%#^$% Po obniżkach!
Co to znaczy? znaczy to tyle, że średnia cena 1m2 mieszkania wynosząca dziś np w Białymstoku ~4500zł, może spokojnie zlecieć na ~2700zł!
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Czarna rajd

17.02.2009

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Czasem się zdarza

30.01.2009
Czasem zdarza mi się kogoś ochrzanić.
Sytuacja: Styczeń 2005, parking pod Le Roy Merlin. Uczestnicy: jakiś fiut, mój brat, ja.
Wyskoczyłem z bratem po gips na ściany, kranik i jeszcze jakieś pierdoły. Zatrzymałem sie na miejscu dla kulawych. Pierwsze z brzegu zaraz przy wysepce w paski zwykle służącej wyłączeniu jakiejś powierzchni z ruchu, czy zakazaniu parkowania w wyznaczonym miejscu.

Znaleźliśmy co trzeba i skierowaliśmy się do na parking. Zimno. Piździ. Z nieba leci śniegowa kasza z wodą. Już z daleka widzę, że jakiś fiut złamany zaparkował zasranego focusa na wysepce. Wkruw narastał z każdym szusem przybliżającym mnie do samochodu. Na miejscu nerwica weszła w fazę konsolidacji, gościu zaparkował 15-20cm od drzwi kierowcy. Hmm, pomyślałem: "W sumie wystarczy sie tam wśliznąći już, tylko jak tu zmusić wózek żeby wciągnął powietrze z kół i zmieścił się między jednym a drugim autem?"

Thank God! Michał był ze mną i wyprowadził samochód wsiadając z drugiej strony, tak bym mógł do niego wsiąść. Kiedy wyjeżdżał starałem się wyemigrować wewnętrznie i poszukać odrobiny pierdolonego spokoju jaki mogł jeszcze we mnie drzemać. Znalazłem go, znalazłem go na tyle by powiedzieć Michałowi: "Czekamy na chuja, nie daruję bezmózgowi. W razie czego weźmiesz kran i wykręcisz mu lufę".

Płynąłem morzem gniewu składając w myśli najgorsze plugastwa jakimi mogłem oblać złamasa w zamian za zablokowanie mi samochodu. Byłem jak oaza spokoju, spkojny jak zacierający się piaskiem fiut przed ejakulacją w pustynnej burzy.

Idzie. Skurwiel idzie i popycha wózeczek z jakimś parszywym drachłem. Kurteczka rozpięta, marynara i krawat sie wywija jak kondon na gałęzi w lesie pod Koninem. Już jest, już widzę kluczyk w jego ręku, już jest przy bagażniku pieprzonego focusa ...

Przyrżnąłem mu 5 minutową wiązankę gówien, chujów, kurew matek, parę retorycznych uwagę na temat jego wrednego pochodzenia, krótkie założenie o ojcu ze złamanym chujem i o tym że zamiast mózgu to ma sraczkę sąsiada, no i w końcu kilka noworocznych życzeń na przyszłość. Powoli uchodziło ze mnie powietrze, ale w planach była jeszcze druga fala kiedy zacznie się tłumaczyć.

A facet? Facet stał jak wryty. Gęba mu skamieniała. Stał jak baran przy bagazniku trzymając jedną ręką kluczyk, drugą wózek. Pytam więc wyzywające: "I co?"
A on na to: "Ale to nie mój samochód..."

Pozamiatane.

Ale za to dziś na wysepce pod Merlinem stoją betonowe pachołki :) "I już nik nigdy mi tam drzwi nie zablokuje!"
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Zespół rodzica maltretowanego.

29.01.2009
[...] Świat staje się dzieciocentryczny. Maluch jest najważniejszy, a dorośli, jak planety, wirują na orbitach wo?ół niego, pozbawieni autorytetu i głosu. [...]

Ileż to razy zdarza się nam, spotkać ludzi wycierających swoje plugawe gęby pseudo wyuzdanym przez nich dobrem dzieci. Ludzie tacy nie potrafiąc wyrazić własnej woli, swoich oczekiwań wobec życia - zasłaniają się "bezpieczeństwem dzieci", ich prawem do zabawy chuj wie gdzie, a najlepiej pod oknem sąsiada a z dala od nich samych.
I w dupe można sobie wsadzić place zabaw stawiane za grube pieniądze, z piaskownicami wypełnionymi certyfikowanym piaskiem wymienianym za każdym razem gdy naszczy do nich kotek sąsiada, albo nakupczy bezpański kundel co się "wdarł na teren prywatny". Możemy sobie do dupy powkładać tabliczki z napisami "Szanuj zieleń boś nie jeleń" bo przecież dzieci muszą mieć dostęp do "terenów zielonych".
Bastando! Dość tej paranoji! Przykładam swoje dwa palce do blogu Gabi13.
[...] Dobro dziecka nie jest najważniejsze, podobnie jak któregokolwiek członka rodziny. Nie wychowujmy egocentryków czy egoistów! Każdy jest ważny, ma takie sama prawa i to nie prawda, że naszym dzieciom należy się więcej niż nam. [...]
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Olewator

28.01.2009
Zestawienie bluzgów na tej stronie - podobnież ktoś sie tym oburzył. Trudno. Takie życie, taki kraj i takie możliwości. Nie jest to jednak zamierzone, to tylko przypadek wynikający z następstwa myśli rodzących się w sytacjach zastanych. No bo komu z nas nie zdarzy się rzucić mięsem?
Olewka
Uprawianie kontrolowanego luzu wydaje mi się lepszym sposobem na życie, niż taki który doprowadzi do tego, że pewnego dnia ktoś mnie poszturcha w nocy mowiąc: "zgrzytasz zębami...".
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Filmowe Podlasie Atakuje.

19.01.2009

Projekt filmowy zakończony. A jego efekt filmowy można będzie zobaczyć na stronach podlaskiego filmowego undergoundu - czyli Filmowe Podlasie Atakuje.
Ze swojej strony zaktualizowałem galerię zdjęć ze spotkania filmowego "Czekaj na wiadukcie". Dodałem zdjęcia ze spotkań prowadzonych w klubie "Alpi" przez: Tomka aka Strzała i Krzyśka aka Kiziek.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Kaczki grochem karmione

05.01.2009
Jakżesz mnie krew zalewa przez Kaczników! Coż to za wodogłowi ludzie wyżerający piach z mułu na wysypisku nuklearnym pod Dzierżyńskiem! Cóż to za zazdrosne to i nienawistne plewy wypasłe na podatkach psiajuch moherowych co krzyżyki "ZA" przez kalkę malowały. Wynaturzone schizofreniczne aparatczyki przełomu ustrojowego, nie potrafiący niczego ponad psuciem i generowaniem rzygowin pakowanych w gównianą bibułkę hipokryzji i bilateryzacji. Jeszcze 23 miesiące i gdyby nie to - wolałbym być bezpańskim psem.

Miękki chuj im w dupe jebaną mać w skwarki z gówna i miodu z uszu oblepieni jak sierściuchy zasklpepione martwym naskórkiem z odpadu napletkowego serem z fiuta przetykanego.

Oooo niech no sie tylko czarno-czarny u mnie pojawi! Podyskutuje sobie z nim o podległych mu moherach i skutkach działań ich szaleńczej pustki pod czapami z antenką.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Aktualizacja galerii

02.01.2009

No i doigrałem się. Kto sie pcha - to tak ma. Mam za swoje - popełniłem kilka fotek i trafiłem na okładkę Nike

a dziś była mała dokrętka do większego projektu... 4h na mrozie - wypiździawa jak na dworcu w kieleckim

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Aktualizacja galerii

27.11.2008

Mała aktalizacja galerii zdjęciowej. Kilka fotek zebranych z przestrzeni chyba miesiąca. Nie ma ich za wiele, ale za to tych kilka zdjęć jest bardziej esencjonalna, niz gdyby miała ich być setka sobie podobnych.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Ratatata, ratatata, ratatata!

24.11.2008
Chyba tylko głupi nie rozpoznałby, kto strzela z AK 47! No proszę - wystarczy spojrzeć: jak rozpoznać AK47
A nasz prezydent nie musi nawet patrzeć - wystarczą 3 serie w ciemności, a on już wie kto strzela. I to z 30m! Brawo!
Rosjanie maja swojego premiera/prezydenta, pierwszego judokę, pogromcę tygrysów i byłego agenta w jednym.
My mamy: doktora nauk prawnych, profesora nadzwyczajnego UG i UKSW, specjalistę w zakresie prawa pracy i jak się okazuje, od wczoraj - światowej sławy fonologa i matematyka odróżniającego gruzińskie AK47 od rosyjskiego!
Putin usypia tygrysa

Tym co na lekcjach PO grali w statki, przypominam :
Gruzini strzelaja w seriach 18 kul, a Rosjanie ...
a Rosjanie nie.


Jestem dumny i wiem, że od dziś mogę kichać na światowy kryzys gospodarczy! A co!?!

  

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Zoltan!

21.11.2008
Zoltan
Jak najlepiej zakończyć impreze? Pozdrowieniem "Zoltan" !

To nie Gwiezdne wojny i choć blisko, to jednak z większą dozą banału.
"Stary gdzie jest moja bryka?" i wszystko jasne.
Film to jednak nie wszystko - okazuje się, że czubów jest więcej.
A tu jest odpowiedź na pytanie "co to do k..wy nędzy jest Zoltan?"
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Wydłubałaś sianko...

05.11.2008
A co tu dużo mówić: sianko wydłubane, miś rozpruty, zamiast pluszu - sterczą druty. A w dupe z wiórami! Długo to nie potrwa: Pozszywam misia, wypcham trocinami - bedzie jak napruty.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Kropka

21.10.2008

"jakby pękła szklanka w rękach, takie dziwne uczucie
...
ale jak wszystko - minie"

żal, że jednak musi.

What ta f... ?

24.10.2008

Ilekroć dwa osobniki zadziałają na siebie, znieczulając endorfinami łącza nerwowe znajdujące się pod 'kopułką', możemy mówić o - 'kopułkowaniu' - gwałcie na umyśle.

Dlaczego dwa odmienne sobie osobniki to robią, a wręcz dążą do tego? Bo sprawia im to przyjemność. I sprawia do momentu, gdy wyobrażenia jednego z osobników nie przerosną dążeń tego drugiego.Wtedy przyjemność ustępuje miejsca 'urazożerczości' - urażonej krwiożerczości. Postępowaniu wbrew wcześniejszym przekonaniom na dany temat.

Wprost proporcjonalność tego działania widać w przejawach tej stosunkowości - im bardziej kogoś lubiliśmy, tym bardziej go nie lubimy; tym większą sobie sprawimy przyjemność, im więcej bólu uda się zadać.

I staje się to sposobem na odreagowanie zawodu. Dlaczego? Po co? A cholera wie!

tzn.: cholera wie - ale nie chce przyjąć do wiadomości.

Lepsi?

03.10.2008

"Natura nas zwyczajnie lubi. Mamy siusiaka, nie mamy okresu, rozstępów i cellulitu, nie musimy rodzić dzieci i się malować, czas jest po naszej stronie (dzięki siwiźnie mamy lepsze branie). Psychicznie dojrzewamy późno lub wcale, co pozwala nam zachować dziecięcą radość życia i beztroski stosunek do rzeczywistości."
Toksyczne laski